SOLOWIEC - CZY NA PEWNO BEZPIECZNY?

Moderator: Coari

Woytasik
maksymalnie zakręcony
maksymalnie zakręcony
Posty: 241
Rejestracja: 2015-10-17, 12:23
Lokalizacja: Łódź
Podziękował: 1 raz

SOLOWIEC - CZY NA PEWNO BEZPIECZNY?

Postautor: Woytasik » 2017-03-10, 18:34

Ostatnio przeczytałem taki artykuł:

"Posiadanie w domu ładnie urządzonego akwarium daje jego opiekunowi wiele satysfakcji. Przyjemność wynikająca z obserwacji zdrowych ryb i zwierząt, głownie ryb, zasiedlających nasz zbiornik, często jest okupiona obowiązkami związanymi z karmieniem, podmianą wody czy leczeniem chorych ryb.
Ile satysfakcji może dać udane rozmnożenie naszych Okazów wie tylko ten, kto tego dokonał przy czym nie ma znaczenia czy udało się nam rozmnożyć ryby nazywane często bezproblemowymi np. jajożyworodne - gupiki, czy ryby zwane często problemowymi, które wymagają wody o szczególnych parametrach i wiele dodatkowych zabiegów. W mojej kilkudziesięcioletniej "akwarystycznej karierze" przeszedłem wiele etapów, aż prawie doszedłem do "akwarystycznego wtajemniczenia".
Hodowałem wiele bardzo różnych gatunków ryb, nie tylko tropikalnych, ale zawsze starałem się wyznaczać sobie jakiś cel, do którego zmierzałem- czasem latami. Był czas, gdy hodowałem, ale takie, które mogły startować w konkursach, gdy były to np. bojowniki, to takie, które czystością i intensywnością barwy i kształtem zadziwiały innych hodowców, a gdy były to pielęgnice, to takie, które patrzyły na mnie swymi ogromnymi, rozumnymi oczyma i z którymi "można było pogadać".
W końcu dopadł mnie bakcyl o nazwie Symphysodon, czyli paletki nazywane często "królami amazonii" lub "pływającymi klejnotami".
Na początku było wiele radości, bo ryby wielkości około 4 cm zakupiłem od znajomego tj, z dobrego źródła. Znajomy nie udzielił mi jednak żadnych wskazówek dotyczących karmienia i nie przestrzegł mnie przed czyhającymi pułapkami. W swej niewiedzy karmiłem swoje paletki tak jak inne wówczas posiadane ryby. Jadły wiec złowiony w zarybionym stawie, plankton i zakupione w sklepie zoologicznym rureczniki.
Po kilku tygodniach ryby pociemniały, przestały przyjmować pokarm i zaczęły chudnąc. Początkowo myślałem, że to parametry wody tak źle na nie wpłynęły. Zacząłem wiec wodę zmiękczać, ( choć w kranie miałem 5o twardości ogólnej - two), filtrować przez torf, dodawać garbników itp.
Zabiegi te jednak nie poprawiły sytuacji, ryby zaczęły wydalać biały kał i w końcu musiałem się z nimi pożegnać. Nie dawało mi jednak spokoju pytanie: gdzie popełniłem błąd?
Ponieważ jestem dociekliwy i uparty postanowiłem ponownie nabyć paletki. Ponieważ poprzedni hodowca nie posiadał ryb na zbyciu trafiłem do hodowcy z Chorzowa pana Andrzeja POLOCZKA.
To od niego uzyskałem szereg informacji o przyczynach trapiących paletki chorób, a także o sposobach karmienia i pielęgnacji.
Wówczas okazało się, że moje pierwsze paletki chorowały na kapilariozę - chorobę wywołaną nicieniami przewodu pokarmowego z rodzaju Capilaria (kapilaria).
U młodych paletek, kapilarie powodują utratę apetytu - okazy zarażone nie przyjmują w ogóle pokarmu - pociemnienie skóry i wydalanie białego, ciągnącego się kału, w którym możemy ujawnić (pod mikroskopem) jaja kapilarii o charakterystycznym kształcie przypominającym beczułki.
Nie leczone młode ryby skazane są na powolną śmierć. Okazy dorosłe radzą sobie lepiej i choć zarażone, wydalają kał z jajami kapilarii to przyjmują pokarm, co umożliwia nam podanie im wraz z pokarmem środka leczniczego.
Zachodzi pytanie:, co zrobić, gdy ryby nie przyjmują pokarmu jak to się dzieje w przypadku kilkucentymetrowych - młodych - ryb. Moim zdaniem jest na to rada - zrobić wszystko by nie dopuścić do zarażenia. By ustrzec się kapilariozy musimy znać jej źródło.
Tu dla nowicjuszy mogą zacząć się problemy.
Przytłaczająca większość autorów opisujących kapilariozę podaje, iż zarażenie ryby następuje poprzez połknięcie zarażonego planktonu takiego jak: oczlik, rozwielitka, larwa ochotki czy wodzienia lub też rurecznika.
Organizmy te są żywicielami pośrednimi, tzn. takimi organizmami, w których rozwijają się larwy kapilarii i są zdaniem autorów wielu artykułów ogniwem niezbędnym w cyklu rozwojowym kapilarii.
A cykl ten (wg nich) wygląda następująco:
- zarażona kapilariami ryba wydala z kałem jaja
- jajo zostaje połknięte przez żywiciela pośredniego i w jego ciele ostatecznie tworzy się cysta z larwą kapilarii
-żywiciel pośredni zostaje połknięty przez zdrową rybę. W przewodzie pokarmowym ryby cysta zostaje strawiona a uwolniona larwa przekształca się w dojrzałą kapilarię.
Tu jedna uwaga: by kapilaria mogła się rozmnażać musi dojść do zarażenia wieloma cystami, ponieważ kapilarie są organizmami rozdzielnopłciowymi ( musi być samiec i samica).
Z moich ponad dwudziestoletnich obserwacji wynika, że musi być jeszcze inna droga zarażenia, w której brak żywiciela pośredniego. Jak można wytłumaczyć w takim razie fakt zarażenia się kapilariami przez liczne młode 2 - 3 cm wielkości paletki, które nigdy nie były karmione planktonem ani nie przebywały w zbiorniku, w którym był wcześniej podawany plankton.
Według mnie mogłyby być dwie możliwości wytłumaczenia tego faktu poprzez połknięcie jaj wydalanych z kałem przez dorosłe osobniki - rodziców, - u których możemy nie zaobserwować symptomów tej choroby, poprzez połknięcie zarażonych larw solowca - naupliusów, - co jest już może fantazjowaniem, bo skąd w solance, w której wylęgają się solowce mogłyby się znaleźć jaja kapilarii.
Jeżeli odrzucimy drugą możliwość jako nierealną (nie będę tu wchodził w szczegóły, gdyż wywód byłby zbyt długi i szczegółowy) wówczas chcąc uzyskać narybek, z którego wyrosną dojrzałe a co najważniejsze zdrowe okazy paletek musimy zrezygnować z karmienia ryb czymkolwiek co można złowić i to nie tylko w wodzie słodkiej. Zimą i wiosną tego roku (2002) karmiłem, swoje rozmnażające się pary oraz ryby, które dopiero, co dobierały się w pary, mrożonym krylem, kiełżem dorosłym solowcem (artemią) i garnelami ( rodzaj krewetki) - organizmami słonowodnymi.
Po kilku miesiącach stwierdziłem kapilariozę nie tylko u wyżej wymienionych osobników, ale również u ryb młodych pochodzących od rodziców karmionych wcześniej w/w mrożonkami.
Młode te nie miały żadnej styczności z mrożonym pokarmem. Zaznaczam przy okazji, że ryby te nie były karmione żadnym słodkowodnym planktonem, żywym czy mrożonym od wielu lat. Wykluczam również możliwość zarażenia się młodych paletek od innych gatunków przyniesionych ryb, które mogłyby być nosicielami kapilariozy a które chorobę tę przechodzą bezobjawowo.
Podsumowując moje wieloletnie obserwacje muszę stwierdzić:
zarażenie kapilariami może nastąpić poprzez połknięcie jaj kapilarii - z pominięciem żywiciela pośredniego, długotrwałe mrożenie planktonu w temperaturze około - 20 oC nie zabija stadiów inwazyjnych kapilarii, plankton słonowodny jest również źródłem zarażenia kapilariami."

link do źródła: http://www.naturadiscus.pl/choroby.html

Co Wy na to?


as400
niebezpiecznie zakręcony
niebezpiecznie zakręcony
Posty: 160
Rejestracja: 2016-01-15, 13:51
Lokalizacja: Warszawa
Podziękowania otrzymane: 2 razy

Re: SOLOWIEC - CZY NA PEWNO BEZPIECZNY?

Postautor: as400 » 2017-03-12, 15:15

Już to kiedyś pisałem. To, że jakiś pokarm mrożony pochodzi ze słonej wody wcale nie oznacza, że jest bezpieczny.
Moim zdaniem żaden pokarm mrożony ze sklepu nie jest bezpieczny z wielu różnych powodów.
--------------------------
http://ourboxers.pl
https://wawarium.pl

Woytasik
maksymalnie zakręcony
maksymalnie zakręcony
Posty: 241
Rejestracja: 2015-10-17, 12:23
Lokalizacja: Łódź
Podziękował: 1 raz

Re: SOLOWIEC - CZY NA PEWNO BEZPIECZNY?

Postautor: Woytasik » 2017-03-12, 16:57

Z mrożonkami to wiadomo ,a co z żywym solowcem pakowanym w woreczki?Moim zdaniem też pewności nie ma.

Awatar użytkownika
Coari
nieuleczalnie zakręcony
nieuleczalnie zakręcony
Posty: 1024
Rejestracja: 2011-02-13, 20:16
Lokalizacja: AL4
Podziękował: 12 razy
Podziękowania otrzymane: 32 razy

Re: SOLOWIEC - CZY NA PEWNO BEZPIECZNY?

Postautor: Coari » 2017-03-12, 17:41

Pytanie czy ten solowiec jest pozyskiwany w warunkach naturalnych czy pochodzi z hodowli. Trudno aby w warunkach polskich kupić solowca z odłowu.

Zimą i wiosną tego roku (2002) karmiłem, swoje rozmnażające się pary oraz ryby, które dopiero, co dobierały się w pary, mrożonym krylem, kiełżem dorosłym solowcem (artemią) i garnelami ( rodzaj krewetki) - organizmami słonowodnymi.
Po kilku miesiącach stwierdziłem kapilariozę nie tylko u wyżej wymienionych osobników, ale również u ryb młodych pochodzących od rodziców karmionych wcześniej w/w mrożonkami.


Garnele, kiełże i kryl są poławiane w wodach otwartych więc pewnie on mogły przenieść pasożyty. Wyciąganie z tego wniosku, że źródłem zakażenia mogła być artemia jest moim zdaniem błędem.

Woytasik
maksymalnie zakręcony
maksymalnie zakręcony
Posty: 241
Rejestracja: 2015-10-17, 12:23
Lokalizacja: Łódź
Podziękował: 1 raz

Re: SOLOWIEC - CZY NA PEWNO BEZPIECZNY?

Postautor: Woytasik » 2017-03-12, 18:37

Też mi się wydaję że artemi nikt w plenerze siatką nie lapie :) .
Bardziej chodzi mi oto czy artemia w hodowlach nie ma kontaktu z innym żywym pokarmem gdzie moglaby załapać jakieś świństwo zanim zostanie zamrożona albo jako żywy pokarm zapakowana do worka

arrowb
nowicjusz
Posty: 8
Rejestracja: 2010-10-27, 22:25
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Re: SOLOWIEC - CZY NA PEWNO BEZPIECZNY?

Postautor: arrowb » 2017-03-15, 10:03

Artemia mrożona łapana jest w plenerze, widać to dobrze po kilogramowych taflach, gdzie jest piasek i muszelki.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Pozdrawiam Bartosz

as400
niebezpiecznie zakręcony
niebezpiecznie zakręcony
Posty: 160
Rejestracja: 2016-01-15, 13:51
Lokalizacja: Warszawa
Podziękowania otrzymane: 2 razy

Re: SOLOWIEC - CZY NA PEWNO BEZPIECZNY?

Postautor: as400 » 2017-03-16, 09:07

Co jest w artemii mrożonej można się przekonać wrzucając ją pod mikroskop. Życia tam nie brakuje.
--------------------------
http://ourboxers.pl
https://wawarium.pl


Wróć do „Karmienie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości